Wstyd niepłodności

dodany: autor: Agnieszka Kęsek Komentarze 0
smutna para

Niepłodność to stan wywołujący całą masę negatywnych emocji, wpływający w ogromnym stopniu na psychikę, samopoczucie, poczucie własnej wartości… Nie jest wyłącznie problemem czysto fizycznym, problemem ciała. Dotyka w równym stopniu kwestii psychologicznych, a leczenie powinno w wielu przypadkach przebiegać dwutorowo i obejmować obydwa pola. Jedną z emocji, którą bardzo często odczuwają osoby dotknięte niepłodnością jest… wstyd.

Nie mam dziecka, jestem gorsza…

Bycie matką to bardzo pierwotne, głęboko zakorzenione w świadomości pragnienie większości kobiet. Owszem, wiele z nas nie chce mieć dziecka, podejmuje taką decyzję świadomie i z gotowością na konsekwencje. Jednak dla tych, które chcą być matkami, ale słowo „niepłodność” okazuje się barierą, to prawdziwa tragedia.

Ciężko wyobrazić sobie, co przeżywa kobieta chcąca być matką, która jednak nie może spełnić tego pragnienia. Gniew, smutek, żal… Jasne. Ale także – wstyd. Ktoś może pomyśleć – jak to? Co z tym wszystkim wspólnego ma wstyd? Niestety ma bardzo wiele. Niepłodna kobieta często czuje, że zawiodła. Siebie, swojego partnera. Zawiodła jako kobieta. Zawiodła w czymś, co przecież stanowi swego rodzaju istotę kobiecości – wydanie dziecka na świat. I stad właśnie wstyd. Ogromny, przytłaczający wstyd, który nie pozwala przyznać się, nawet przed bliskimi, że brak dziecka to nie wybór, a okrutne zrządzenie losu.

Nie mam dziecka, jestem gorszy…

Psychologiczny aspekt niepłodności w przypadku mężczyzn jest równie ważny, jak w przypadku kobiet. Mężczyzna też przeżywa emocje, też czuje to wszystko, choć może wyraża to inaczej lub zamyka się w sobie i niczego po nim nie widać.

U niego wstyd też się pojawia. Też boli. Bo mężczyzna również czuje, że zawiódł – przede wszystkim swoją partnerkę. Czuje wstyd, bo uważa się za gorszego, wybrakowanego, niepełnowartościowego. Tak wrażliwe i obrosłe w mity „męskie ego” w tym wypadku ogromnie cierpi.

Nie rozmawiać, nie mówić, nie przyznawać się…

Często właśnie taką strategię przyjmują pary borykające się z niepłodnością. Nie chcą o tym z nikim rozmawiać, nie mają ochoty przyznawać się do tego przed rodziną, znajomymi. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że niepłodne pary czują się wręcz napiętnowane, a co za tym idzie – odizolowane. Szczególnie, kiedy wokół wszyscy znajomi mają dzieci lub spodziewają się maleństwa. W takich okolicznościach ciężko uniknąć pytania „A kiedy Wy?”. I nie ma w nim być może niczego niestosownego, ale może bardzo zaboleć…
Właśnie by uniknąć takich rozmów i konieczności bądź wymyślania kolejnych tłumaczeń, bądź wstydu przyznawania się do swojego stanu, bardzo często ogranicza się kontakty towarzyskie. Bo przecież przyznać się na głos do tego, że dziecka nie ma w związku z niepłodnością to sytuacja, która generuje całkiem zrozumiały stres i zmieszanie.

Związek na rozdrożu

Najłatwiej powiedzieć – dobrze, czujecie się okropnie, czujecie wstyd, ale przecież macie siebie, a to jest najważniejsze. Jasne, to prawda. Ale czasem wstyd staje się także barierą wewnątrz związku. Poczucie, że zawodzi się partnera może spowodować, że zaczyna powstawać mur odgradzający od siebie dwójkę ludzi. „Zawiodłem ją, jak mam jej spojrzeć w oczy?”, „Zawiodłam go, jak mam teraz udawać, że wszystko jest w porządku?”. To wyzwanie dla związku. Bardzo łatwo wpaść w pułapkę takiego myślenia. Czasem ciężej rozmawiać otwarcie, przyznawać się do trudnych emocji i przezywać je razem.

Fakty kontra emocje

Niepłodność to nie wstyd. Nie ma niczego wstydliwego, poniżającego, upokarzającego ani w fakcie, że się z nią zmaga, ani w przyznawaniu się do tego na głos. Takie są fakty. Jednak umysł emocjonalny mówi co innego i ciężko dotrzeć do niego z takim racjonalnym przesłaniem. Bo jasne, można sobie to tłumaczyć, przekonywać się, mówić na głos „to nie wstyd”. Ale w ostatecznym rozrachunku i tak górę najczęściej biorą emocje, impulsy, obawy. Wstyd można czuć wbrew faktom, wbrew temu racjonalnemu oglądowi sytuacji, wbrew jakimkolwiek tłumaczeniom.

Przełamać milczenie?

Często z takim myśleniem pomaga zerwać dopiero pomoc specjalisty – psychologa. I to w stosunku do niego najpierw można przerwać milczenie, przyznać się na głos do wszystkiego . Okazuje się, że tak bywa łatwiej. To osoba niezwiązana emocjonalnie z nami, profesjonalna, obiektywna na tyle, na ile obiektywizm jest w ogóle możliwy, a także chcąca pomóc. Bywa, że to właśnie w gabinecie pierwszy raz można przełamać wstyd i zobaczyć, poczuć, jak to jest powiedzieć to na głos komuś innemu niż partner. Najczęściej takie doświadczenie w rzeczywistości jest owszem, bolesne, ale także oczyszczające. Przynosi ulgę. Psycholog pomaga przepracować negatywne emocje, poradzić sobie chociażby ze wstydem i związanym z nim odizolowaniem. Także tym, obecnym w związku.

Niestety, często korzystanie z tego typu pomocy jest… wstydliwe. I tu koło się zamyka: niepłodność generuje wstyd, z którym można poradzić sobie z pomocą psychologa, ale chodzenie na terapię jest wstydliwe. Absurdalność tego stwierdzenia widać gołym okiem, jednak czasem tak właśnie bywa. Często to „co powiedzą ludzie”, albo przekonanie, że do psychologa chodzą tylko ci, którzy mają poważne zaburzenia jest ważniejsze i silniejsze od chęci pomocy sobie. Ale to błędne koło trzeba w pewnym momencie przerwać.

Twoja ocena: 12345
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Niepłodność - aspekt emocjonalny

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki