Samotność w niepłodności

dodany: autor: Agata Cygan-Kukla Komentarze 0

Częstą emocją, jaką odczuwają osoby bezskutecznie starające się o dziecko, jest samotność. Skąd się bierze?

Samotność wśród bliskich i znajomych

To od pary zależy, czy zdecyduje się powiedzieć bliskim i znajomym o tym, z jakim problemem się zmaga. Partnerzy mają prawo do obydwu rozwiązań – obydwa jednak zwykle okazują się rozczarowujące. Bez względu na to, czy bliscy i znajomi wiedzą, że para bezskutecznie stara się o dziecko czy też nie, z reguły sprawiają, że tamci czują się ze swoim problemem zupełnie sami. Dlaczego? Wiele par nie chce informować dalszego, a nawet najbliższego otoczenia o tym, że brak dziecka nie jest ich fanaberią. Że czekają nie z wygody, ale z przymusu. Niestety, nasze społeczeństwo jeszcze nie dorosło do prawdy, że kształt rodziny jest wyłącznie osobistą kwestią pary. Zwłaszcza rodzina – rodzice, teściowe, ciotki czy wujkowie – dają sobie prawo do podpytywania: A kiedy wreszcie zostaniemy dziadkami? Kiedy pomyślicie o powiększeniu rodziny? Partnerzy często nie chcą współczucia, troski, litości i decydują się nie mówić o tym, że o powiększeniu rodziny myślą od dawna – od kilku miesięcy, a może i lat. Wszystko to sprawia, że ze swoim problem czują się zupełnie sami, opuszczeni, niezrozumiani.

Niestety, poinformowanie o rzeczywistej sytuacji nie zawsze daje oczekiwane efekty. Bliscy i znajomi nie zawsze wiedzą, jak powinni zachować się w podobnej sytuacji: dopytywać o szczegóły? Radzić, co dalej? Wyrażać współczucie? A może po prostu nie poruszać tej kwestii? Wiele osób wybiera właśnie to ostatnie rozwiązanie – bo tak jest po prostu łatwiej. Nie trzeba ważyć każdego słowa, nie trzeba zastanawiać się, jakich pojęć użyć, a które kwestie omijać. To kolejny powód, dla którego starający się o dziecko czują się samotni, opuszczeni – problem istnieje, wszyscy o nim wiedzą, ale udają, że nie ma sprawy. Ich niepłodność staje się tematem tabu. Balansowanie między dozwolonymi tematami staje się niezwykle męczące – dla obydwu stron – a rozmowom, nawet tym „o niczym”, tak daleko do naturalności. To boli. Niestety, to że bliscy będą mówić wcale nie okazuje się być lepszym rozwiązaniem. Zwykle nie wiedzą jak. Czują się niezręcznie, pocieszają, współczują, udzielają rad zupełnie nieprzystających do rzeczywistości. Co myśli para? Nikt nas nie rozumie, jesteśmy z tym wszystkim sami…

Samotność w gronie znajomych rodziców

Bezskutecznie starająca się o dziecko para czuje się szczególnie samotna właśnie w ich towarzystwie. Bo oni – choćby bardzo tego chcieli – nigdy ich nie zrozumieją. Wysłuchiwanie o postępach malucha okazuje się niezwykle trudne – trzeba się uśmiechać, trzeba gratulować, a najlepiej jeszcze dopytywać o szczegóły. Trzeba wreszcie udawać, że to wszystko cieszy nas równie mocno co ich, kiedy tym, co odczuwamy w pierwszej kolejności jest zazdrość i żal. Pojawiają się samoczynnie nawet, jeśli staramy się je stłumić wszelkimi możliwymi sposobami. Mamy do nich prawo, a jednak czujemy się winni. Źle nam z tym, że nie potrafimy cieszyć się ich radością.

Ze swoim problemem zostajemy sami. Nie chcemy go poruszać, bo po co burzyć tę sielankę? Oni też nie poruszają, bo nie wiedzą, czy powinni. Ale jak tu unikać tematów okołodziecięcych, kiedy w tym domu wszystko kręci się wokół dziecka? Jest niezręcznie, jest dziwnie. I nawet, jeśli rodzice wydają się wrażliwi, chętni do wysłuchania i współczucia – pocieszają i udzielają rad, mamy wrażenie, że nasz problem jest dla nich niejako wirtualny. W rzeczywistości są tak pochłonięci swoim maluchem, że nie są w stanie wczuć się chociażby na moment w nasze role. Z czasem podobne spotkania stają się na tyle kłopotliwe, że usilnie szukamy wymówek, by nie gościć w domach, w których to właśnie dziecko jest w centrum wszystkiego. U nas w centrum jest jego brak – jak mamy się dogadać?

Samotność w związku

Niestety, samotność może dopaść niepłodnych także w ich osobistej relacji. Partnerzy nie zawsze wiedzą, czy i jak rozmawiać ze sobą o swoim problemie. Z jednej strony mówić trzeba – problem sam nie zniknie, ale z drugiej strony doradzają przecież, by odpuścić, „poluzować”, na chwilę „zapomnieć”, że wtedy jest łatwiej i że to naprawdę może pomóc. Nie można przecież z tego problemu uczynić głównego tematu naszych rozmów i myśli, nie można do niego jednego ograniczyć swojego świata. I dobrze, o ile obydwie strony myślą tak samo. Być może ta druga tego właśnie potrzebuje – przegadania, wspólnego przemyślenia, ustalenia, jak dalej zorganizować sobie codzienne życie, by starania o dziecko nie przysłoniły nam całego świata.

Niestety, samotność może dotyczyć też innego aspektu. Mężczyznom nadal jest trudniej przyznać się do faktu – czy nawet go rozważać – że to właśnie po ich stronie leżą problemy z zapłodnieniem. Często w ogóle nie dopuszczają do siebie takiej myśli – nie wychodzi, bo nie wychodzi, pewnie potrzeba czasu. A jeśli faktycznie problem jest, to po stronie partnerki. Wiele kobiet skarży się, że partnerzy w takiej sytuacji zupełnie zamykają się na rozmowy, są głusi na wszelkie argumenty, przedłużając tym samym w nieskończoność patową sytuację i zostawiając partnerkę samą z ich wspólnym problemem. Niestety, taka sytuacja zwykle – jeśli nie zawsze – odbija się negatywnie na relacjach pary. Odsuwają się od siebie, czują się w swoim towarzystwie nieswojo, niby dążą do tego samego, ale każde inną ścieżką. Niestety, im dalej, ścieżki te zwykle bardziej się rozchodzą, a problem się pogłębia. O tym, dlaczego Polacy nie chcą rozmawiać o niepłodności, przeczytacie tutaj.

Twoja ocena: 12345
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Niepłodność - aspekt emocjonalny

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki