Rząd nie refunduje in-vitro, ale przeznaczył prawie 100 milionów złotych na naprotechnologię

dodany: autor: Agnieszka Kęsek Komentarze 0
refundacja1

Poprzedni rząd wyraźnie stawiał na in vitro. Program refundujący tę procedurę z budżetu Państwa trwał od 2013 roku, a zakończyła go dopiero zmiana u władzy. Nowi rządzący są niechętni procedurze zapłodnienia pozaustrojowego. Postanowili zastąpić ją… naprotechnologią. Czy nowy program można uznać za sukces, czy wręcz przeciwnie?

Koniec z refundacją in vitro

W połowie roku 2013 wystartował rządowy program „Leczenie Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego”. Po pierwszej „turze” został przedłużony na kolejne lata. Miał na pewno potrwać do roku 2019, a być może i dłużej. Pary, które nie mogły sobie pozwolić na opłacenie in vitro z własnej kieszeni otrzymywały wsparcie i refundację nawet trzech procedur.

Zmiana władzy w poprzednich wyborach parlamentarnych w roku 2015 położyła refundacji in vitro kres. Jak stwierdzono, ze względu na wysokie koszty. Nowi rządzący, także zgodnie ze swoimi poglądami, które są zdecydowanie nieprzychylne procedurze zapłodnienia pozaustrojowego, przerwali i anulowali program zastępując go innym pomysłem.

Na nowy „Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce w latach 2016-2020” przeznaczono niemal 100 milionów złotych (na wcześniejszy, uwzględniający in vitro było przeznaczone 260 mln, ale jego efekty okazały się znacznie lepsze). Opiera się on o naprotechnologię, która, według twórców, ma być skuteczną metodą dla par borykających się z problemami z poczęciem. Czy faktycznie?

refundacja2

 Czas na naprotechnologię!

 Czym jest naprotechnologia  której zaufali nowi rządzący?

  • przede wszystkim, jest to metoda aprobowana przez Kościół, niebędąca (jak in vitro) sprzeczna  z jego naukami.
  • jej głównym założeniem jest dokładne, skrupulatne monitorowanie kobiecego cyklu i oznaczanie dni płodnych.
  • do oznaczania momentu owulacji wykorzystuje się metodę Creightona, która polega głównie na obserwacji śluzu szyjkowego w trakcie całego cyklu. Monitorując cykl uczy się kobiety rozpoznawać rodzaje śluzu.
  • korzysta się także z badań hormonalnych i laboratoryjnych.
  • diagnostyka jest bardzo dokładna i szczegółowa, etap obserwacji trwa długo.
  • po zdiagnozowaniu problemów proponuje się farmakoterapię, podanie hormonów lub zabieg.

Naprotechnologia faktycznie może pomóc zdiagnozować problem z płodnością i odkryć, gdzie leży przyczyna jeśli winne są np. zaburzenia cyklu lub jeśli cykl jest nieregularny. Jest też dużą pomocą dla osób mających niewielką świadomość dotyczącą własnej płodności. Pozwala dobrze poznać swój organizm i zaobserwować jak zmienia się płodność. Według jej zwolenników może zdiagnozować m.in. nieprawidłowości dotyczące szyjki macicy, torbiele jajnikowe , stany zapalne, zaburzenia funkcji jajników.

Jednak jest to jednak w dużej mierze metoda diagnostyczna i w taki sposób traktowana przez szerokie grono osób. Nie poradzi sobie z większymi problemami z płodnością. Absolutnie nie można jej też traktować jako alternatywy dla in vitro.

refundacja3

Wyniki nowego programu

Wyniki programu, opublikowane przez Ministerstwo Zdrowia były, krótko mówiąc, rozczarowujące. Według danych za rok 2018 na świat przyszło, od momentu startu programu, zaledwie 70. dzieci. Skorzystało z niego zaś 600 par. Obecnie Ministerstwo nie liczy już par, które doczekały się potomka dzięki programowi. Być może właśnie ze względu na jego mierne efekty. Jeszcze w 2017 roku skuteczność miały opisywać cztery mierniki – 8 tys. par, które się zgłosi, połowa z nich, która przejdzie diagnostykę, 6 tys. par skierowanych na dalsze liczenie oraz wskaźnik 30% par z potwierdzoną ciążą. Aktualnie, na oficjalnej stronie ministerstwa nie figuruje już ów czwarty wskaźnik, choć każdy przyzna, że to właśnie na podstawie liczby ciąż należy oceniać skuteczność programu leczenia niepłodności!

Co ciekawe, nawet raport Najwyższej Izby Kontroli z 2018 roku pokazał jasno, że program obecnego rządu jest porażką. Zwrócono uwagę na fakt, że liczba ciąż nie jest już podawana. Według NIK „Uniemożliwia to ocenę skuteczności realizowanego programu, którego jednym z mierników jest odsetek par, u których zostanie potwierdzona klinicznie ciąża”. Stwierdzono, że, przez nietrafne oszacowanie potrzeb, wykorzystano tylko 42,6% planowanego budżetu na dany rok oraz iż „Minister zdrowia nie podjął skutecznych działań dla osiągnięcia celów programu”.

Twoja ocena: 12345
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Niepłodność

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki