Poronienie – jak przeżyć żałobę po straconej ciąży?

dodany: autor: Agata Cygan-Kukla Komentarze 0
16093345628_28fdfb195a_z

Utrata ciąży – bez względu na to, na jakim etapie następuje, to ogromne przeżycie i wielka strata dla potencjalnych rodziców. Okres tuż po poronieniu zawsze będzie dla nich niezwykle trudny i każda para musi sobie z nim poradzić na swój własny sposób. By jednak udało się uporać z żałobą po straconej ciąży, warto pamiętać o kilku bardzo istotnych kwestiach.

To nie była nasza wina

Obwinianie się to częsta reakcja na wiadomość o poronieniu. To pierwsza myśl, która niejako automatycznie przychodzi do głowy. Co zrobiliśmy nie tak? Co zaniedbaliśmy? Czego nie dopilnowaliśmy? Może gdybyśmy zareagowali wcześniej…? Kobieta zaczyna analizować swój styl życia: Czy wystarczająco zadbała o dietę? Czy nie przesadzała z ruchem? Czy nie przeoczyła żadnych objawów? Mężczyzna zaczyna się zastanawiać, czy odpowiednio zadbał o partnerkę: Czy był dla niej wystarczającym wsparciem? Czy nie miała na sobie zbyt wielu obowiązków? Czy dopilnował, by miała wystarczająco dużo czasu na odpoczynek…?

To nie jest nasza wina – ani twoja, ani moja, ani nawet nasza wspólna – to najważniejsza kwestia, którą muszą przyjąć do wiadomości partnerzy i bez której uporanie się ze stratą będzie znacznie trudniejsze, o ile w ogóle możliwe. Tak się stało – po prostu, a przyczyn  tego mogło być naprawdę sporo. To m.in. patologia komórek rozrodczych (jajowych lub plemników), wady chromosomalne lub rozwojowe płodu (np. wady serca, układu nerwowego, zaburzenia biochemiczne), wady pępowiny czy kosmówki, wady lub zmiany w obrębie narządów płciowych matki (np. niedorozwój macicy, polipy, guzy, mięśniaki, nadżerki), niedorozwój łożyska, zbyt wczesne odklejanie się łożyska itp. Warto dotrzeć do źródła problemu, by uniknąć jego powtórzenia się (poronienie nawracające),  ale jeśli nie uda się znaleźć jednoznacznej przyczyny – nie wolno zrzucać winy na siebie.

To nie jest koniec naszych marzeń o dziecku

To kolejna kwestia, którą trzeba sobie uświadomić. Poronienie jest oczywiście zamknięciem pewnego etapu w życiu pary, ale nie stanowi kresu marzeń o dziecku. To prawda, że z kolejnymi staraniami trzeba będzie jakiś czas poczekać ), ale to nie znaczy, że wszystkie poczynione do tej pory plany związane z dzieckiem trzeba porzucić, odłożyć, zapomnieć. Sam powrót płodności po utracie ciąży zależy od tego, jaki charakter miało poronienie (w przypadku poronienia całkowitego powrót płodności można zaobserwować już w pierwszym kolejnym cyklu), ale lekarze radzą parze wstrzymanie się ze staraniami  na czas od 3 do 6 miesięcy. Jest on potrzebny do  prawidłowego zagojenia się ran narządu rodnego po wyłyżeczkowaniu. Warto jednak zaznaczyć, że czas ten jest potrzebny nie tylko organizmowi, ale także psychice przyszłych rodziców. Powinni podjąć starania o kolejne dziecko dopiero w momencie, kiedy poradzą sobie z utratą poprzedniego.

Niezbyt przyjemnie brzmiącego w tym kontekście wyrażenia „kolejne dziecko” używamy celowo – rodzice nie mogą bowiem traktować następnej ciąży jak leku na utratę poprzedniej. „Nowe dziecko” nie może im zastąpić tamtego, być jego substytutem. Błyskawiczne zajście w kolejną ciążę tylko po to, by ukoić ból, to niestety nie najlepsze rozwiązanie. Stłumione przygotowaniami do kolejnych narodzin uczucia mogą dać znać o sobie w przyszłości – na różne sposoby.  Często w takich sytuacjach matki stają się nadopiekuńcze, nadwrażliwe, szukają w dziecku tamtego, które utraciły, co może niekorzystnie odbijać się na malcu. Kolejną ciążę trzeba umieć oddzielić od poprzedniej i nie przelewać na nią towarzyszących tamtej uczuć.

Nie zostaliśmy sami

Tak właśnie czuje się większość rodziców, którzy nagle stracili dziecko  – mają wrażenie, że zostali z niczym. W gruzach legły ich plany i marzenia. Poczucie to bardziej dotyka kobietę, która przecież nosiła dziecko pod sercem, przyzwyczaiła się do jego obecności. Obydwoje zapewne przywiązali się już do myśli, że będą rodzicami. Teraz – myśl tę trzeba będzie na jakiś czas odrzucić. Wrażenie, że cały świat skierował się przeciwko nim jest najzupełniej normalne, ale trzeba też umieć uświadomić sobie, że – to tylko wrażenie!

Wmawianie sobie, że wszyscy wokół są szczęśliwi, a tylko nas los tak boleśnie dotknął naprawdę w niczym nie pomoże, a może tylko zaszkodzić. Rodzice nie mogą sami przed sobą robić z siebie ofiary, ponieważ pogorszy to tylko ich kondycję psychiczną i utrudni zrozumienie, że tak widocznie musiało być. Nie powinni odrzucać bliskich i znajomych, którzy chcą ich odwiedzić czy zapraszają do siebie.  Nie mogą udawać, że nic się nie stało, ale nie powinni też zamykać się przed światem i zostawać sami ze swoim bólem.

Chcemy o tym mówić

Bezsilność otoczenia może być wyrażana w rozmaity sposób, ale z reguły objawia się… milczeniem. Bliscy i znajomi starają się nie poruszać drażliwych tematów – omijają wszelkie kwestie związane z dzieckiem, starają się nie pytać o stan i samopoczucie, a jeśli – robią to niezwykle nieśmiało, jakby z lękiem. Tymczasem, brak rozmowy wiąże się dla rodziców, a zwłaszcza dla kobiety, z brakiem zrozumienia – sprawia, że zamyka się ona w sobie jeszcze bardziej, a to – może jedynie przedłużać  okres żałoby.

Unikanie tematu, udawanie, że ten nie istnieje, w niczym nie pomoże. Partnerzy powinni jak najwięcej ze sobą rozmawiać, mówić sobie nawzajem o swoich odczuciach i emocjach. Nie muszą też wstydzić się łez. Powinni jasno dać do zrozumienia rodzinie, że nie chcą udawać, że temat nie istnieje – skoro tak mocno przeżywają stratę, dlaczego mają twierdzić, że nic się nie stało? Rozmowa z bliskimi – niekoniecznie pełna pocieszeń i słów otuchy, jest potrzebna, a wręcz konieczna.  Czasami wystarczy tylko, że przyszli rodzice mogą jasno powiedzieć bliskim o tym, co ich dręczy, nie ukrywać się ze łzami i być sobą.
——
Stan umysłu, jaki odczuwamy po stracie, jest nam potrzebny. Musimy pozwolić sobie na przeżywanie kolejnych etapów żałoby – od zaprzeczenia, poprzez smutek, gniew, nadanie sensu, apatię, by dotrzeć do tego, co najważniejsze – akceptacji powstałej sytuacji. Nie możemy walczyć z tymi stanami, wypierać ich, tłumić, udawać, że ich nie odczuwamy. Wówczas pełne przeżycie żałoby – a ostatecznie uporanie się z nią – nigdy nie będzie możliwe.

Średnia ocena: 12345 5,00/5 (głosów: 2).
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Niepłodność - aspekt emocjonalny

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki