Osieroceni rodzice

dodany: autor: Agata Cygan-Kukla Komentarze 1
dreamstimefree_125016

Dziecko, które straciło rodziców, to dla otoczenia sierota. Mimo pejoratywnego wydźwięku, jaki niesie ze sobą to słowo, jedno trzeba mu przyznać – trafnie opisuje sytuację dziecka, które pozbawione zostało najbliższych mu osób. Dla otoczenia jest oczywiste, że istota ta, nieważne czy kilku- czy może już nastolatek, pozbawiona została czegoś, co było ważną, być może najważniejszą częścią jej życia. Dlaczego w sytuacji odwrotnej, kiedy to rodzice tracą swoje dziecko, tak trudno zrozumieć ich ból i stratę? Czy fakt, że nie zdążyli przeżyć z własną pociechą nawet jednego dnia, rzeczywiście jest powodem wystarczającym do tego, aby bagatelizować ich cierpienie? Czy poronienie to naprawdę „nic takiego”?

Poronienie – smutny przystanek przed kolejną ciążą?

Niepłodność to problem społeczny – takie stwierdzenie to dzisiaj oczywistość, której nikt nawet nie próbuje podważać. Dzięki temu, że wreszcie uznano bezskuteczne starania o dziecko nie tylko za „pecha”, ale także za chorobę, potencjalni rodzice, którym do tej pory nie dane było zostać rodzicami, otoczeni zostali fachową opieką i wsparciem. Powstało mnóstwo placówek, które nie tylko niepłodność leczą, ale także pomagają przyszłym rodzicom uzyskać konieczne wsparcie psychiczne i niezbędne wskazówki do tego, jak walczyć z niepłodnością. Pozostaje pytanie, dlaczego tak trudno dostrzec problem tych, którym dane było zostać rodzicami, ale którym owa szansa tak szybko została odebrana. Dlaczego zabiera się im status rodziców, a ich tragedię traktuje jako zwykłe niepowodzenie na drodze do rodzicielstwa? Niestety, to nie przesada. W naszym kraju wiele instytucji, śmierci dziecka nienarodzonego nadal nie traktuje w kategoriach utraty życia, a prośbę rodziców o wydanie ciała czy zorganizowanie pogrzebu – uznaje za fanaberię. O rodzicach, którzy doznali przeogromnej straty nie myśli się po prostu jak o ludziach w żałobie, którzy wymagają fachowej opieki i profesjonalnego wsparcia. Traktuje się ich często jak niedojrzałych nastolatków, którzy nie potrafią zrozumieć, że „nie tym, to innym razem”…

Śmierć przed narodzinami – mniejsza strata?

Nie ma wątpliwości, że śmierć dziecka nienarodzonego różni się istotnie od utraty kilkuletniej czy starszej jeszcze pociechy. Z pewnością rodzice śmierć taką przeżywają inaczej. Istota, która była dla nich całym życiem bezpowrotnie odeszła, już nigdy nie zobaczą jej uśmiechu, nie usłyszą jej słowa. Czy jednak trudno dostrzec podobieństwo? Rodzice dziecka nienarodzonego także nie zobaczą uśmiechu swego maleństwa, nie usłyszą jego słowa, a co więcej – nigdy nawet nie poznają jego głosu. Nie dowiedzą się, jak by wyglądało, gdyby żyło… Sytuacji tych porównywać z pewnością nie należy, warto jednak dostrzec tragedię tkwiącą w obydwu. Tymczasem w naszym kraju nadal panuje przekonanie, że śmierć dziecka nienarodzonego – nie jest śmiercią. Rodzice nie zdążyli przecież nawet dziecka poznać, a co dopiero przyzwyczaić się do niego i pokochać. Utracili co najwyżej „szansę”, która to ma do siebie, że w przyszłości zapewne znowu się pojawi…

Poronione nie może być pochowane?

Rodzice zmarłego przed narodzeniem lub w czasie porodu dziecka, mają nie tylko prawo do godnego pogrzebu, ale także – do zasiłku pogrzebowego. Szpital ma obowiązek wydać im Kartę Zgonu dziecka, który to dokument uprawnia do przeprowadzenia ceremonii pogrzebowej. Jest to zgodne z nauką kościoła, który mówi, że dzieci takie, mimo że nieochrzczone, dostąpią łaski zbawienia z uwagi na tzw. chrzest pragnienia, a więc wolę rodziców, aby dziecko owego chrztu dostąpiło i weszło do wspólnoty Kościoła. Bez względu na czas zakończenia ciąży rodzice mają także prawo do otrzymania zasiłku pogrzebowego. ZUS wymaga w tym celu przedstawienia dokumentów potwierdzających ich prawo do takiego świadczenia oraz dokument urodzenia/zgonu dziecka. Niestety, karygodnych uchybień w tej kwestii można się dopatrzyć zarówno w działalności szpitali, jak i samego Kościoła. Bywają sytuacje, kiedy kobieta ze zdiagnozowanym poronieniem  nieświadomie podpisuje podsunięty jej dokument w sprawie zrzeczenia się prawa do pochówku dziecka. Co to oznacza? Rodzice tracą wówczas prawo do wydania ciała dziecka. Czy nie byłoby bardziej ludzkie wytłumaczyć im, co podpisują? Doradzić, aby zapoznali się z tekstem dokumentu? Czy to naprawdę wymaga tak wiele wysiłku? Wielu z rodziców w takiej sytuacji może po prostu automatycznie złożyć podpis, licząc na zrozumienie placówki i wierząc, że dokumenty, jakie podpisuje, po prostu są koniecznością. Niestety, nawet jeśli szpital zachowa się w tej gestii prawidłowo, często przeszkody stawia sam Kościół. Bywają przypadki, kiedy księża odmawiają pochowania dzieci z poronienia z uwagi na brak chrztu. Czy mają prawo decydować za Boga? Takiej decyzji nie zostawia dla nich nawet prawo. Zgodnie z nim, księża mają obowiązek taki pogrzeb odprawić. Dziecku nienarodzonemu, podobnie jak każdemu innemu człowiekowi, przysługują trzy formy pochówku. Pierwsza obejmuje modlitwę w domu, w kościele oraz na cmentarzu. Druga modlitwę w kaplicy cmentarnej oraz przy grobie, zaś trzecia – jedynie modlitwę w domu. Co więcej, sam mszał przewiduje formularze mszy zarówno na pogrzeb dziecka ochrzczonego, jak i nieochrzczonego. Można zauważyć tutaj pewien paradoks, który trudno wytłumaczyć racjonalnie. Skoro Kościół tak mocno przekonuje, że życie zaczyna się od poczęcia, dlaczego nie wszyscy jego przedstawiciele zauważają, że poronienie jest niczym innym, jak zwyczajną śmiercią..?

Nie warto patrzeć?

Rodzice mają prawo do zobaczenia swojego dziecka i tylko oni mogą decydować w tej kwestii. Jeżeli widok maleństwa czy jego szczątek byłby dla nich zbyt bolesny – oczywiście mogą z tego zrezygnować, ale nie może zrezygnować za nich personel szpitala. Niektórzy rodzice proszą o wydanie im jakiejś „pamiątki” po maleństwu. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że chcą mieć cokolwiek, co będzie im przypominało zmarłą pociechę? To, że świat zapomniał, iż mieli zostać rodzicami nie oznacza, że oni także zapomnieli. Niestety, zdarzają się sytuacje, kiedy rodzice nie mają możliwości nawet spojrzeć na swoje maleństwo. Zabieg w nocy, zmęczenie rodzącej, uspokajające lekarstwa… Kiedy kobieta jest już w pełni świadoma i chce zobaczyć swoje dziecko, okazuje się, że „jest już za późno”, a słowa: „to dla pani dobra” zdają się tłumaczyć wszystko. Tymczasem rodzice mają prawo nie tylko dziecko zobaczyć, ale także uzyskać wszelkie informacje na temat tego, co było przyczyną poronienia, jakie podawano lekarstwa, jaki jest stan zdrowia mamy oraz prawo do otrzymania pełnej dokumentacji medycznej i niezbędnych wskazówek dotyczących postępowania po poronieniu (w tym ewentualnych objawów fizycznych oraz stanów psychicznych). Mają prawo być traktowani jak rodzice, nie zaś jak zbędni pacjenci, których zabieg się nie udał… Personel szpitala powinien zadbać o to, aby rodzice zobaczyli dziecko umyte, najlepiej owinięte w kocyk czy pieluszkę, w osobnej sali, gdzie otrzymają czas na stosowne pożegnanie. Więcej nawet –  rodzice mają pełne prawo do zarejestrowania swojego dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego. Szpital ma obowiązek wystawienia im pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka, co pozwala na wydanie skróconego aktu urodzenia/zgonu. Niestety, nie wszystkie szpitale chętnie spełniają ten obowiązek, którego niezrealizowanie owocuje kolejnym problemem – opisanym wyżej brakiem zgody Kościoła na pogrzeb.

Nie warto mówić?

W przypadku kobiet, które właśnie straciły dziecko, bardzo liczy się takt i wyczucie. Być może trudno się dziwić, że takiej subtelności brakuje personelowi medycznemu, który z podobnymi zdarzeniami ma do czynienia na co dzień. To naturalne, że pracownicy postrzegają utratę ciąży w kategoriach poronienia a utracone dziecko – w kategoriach płodu. Dla rodziców to jednak prawdziwy człowiek z krwi i kości. Człowiek, którego właśnie utracili. Dlatego tak ważny jest sposób mówienia o nienarodzonym dziecku. Ciągłe używanie terminów medycznych (np. płód, jajo płodowe itp.) sprawia, że matka odczuwa jeszcze większy ból i stratę. Zaczyna rozumieć, że dla świata dziecka po prostu nie było i nigdy nie będzie. Dla niej natomiast – utracone maleństwo dzieckiem pozostanie na zawsze. Być może nie wszyscy lekarze czują się równie przygotowani do rozmowy z pacjentami po takim przeżyciu, dlatego dyrekcja szpitala powinna zadbać o to, aby w placówce zatrudniony był psycholog. Należy poinformować kobietę oraz jej partnera o możliwości takiej rozmowy i uzyskania fachowej pomocy. Być może warto byłoby wdrożyć także nieco inny system pomocy pacjentkom po stracie. Psycholog mógłby z zasady odwiedzać rodziców i proponować rozmowę oraz wsparcie, zaś do nich należałoby jedynie zadecydowanie, czy rzeczywiście tego potrzebują. Szpital powinien dysponować danymi kontaktowymi do placówek, w których rodzice mogliby szukać pomocy, powinien także zapewnić rozmowę z księdzem – to jednak zależy też od dodatkowych czynników, np. czy para jest wierząca. Wydaje się jednak, że nawet niewierzącym rodzicom rozmowa z kapłanem mogłaby dodać otuchy i pomóc w uporaniu się ze stratą. Ważne, aby to personel poinformował rodziców o należnych im prawach (do zobaczenia dziecka, pożegnania się z nim, do godnego pochówku, pisemnego zgłoszenia dziecka, zasiłku pogrzebowego oraz – urlopu macierzyńskiego!).

Dlaczego?

W grudniu 2004 roku wreszcie otwarcie zapytano: „Dlaczego”? Organizacja Rodziców po Stracie oraz Rodziców Dzieci Chorych – działające jako Koło przy Towarzystwie Przyjaciół Dzieci o tej właśnie znamiennej nazwie, ma na celu niesienie pomocy oraz wsparcia rodzicom, którym odbiera się status rodziców. Skupia ona nie tylko tych, którzy doświadczyli śmierci swojego dziecka (przed porodem, w jego trakcie, dzieci starszych zmarłych z powodu choroby lub wypadku), ale także tych, których dzieci  cierpią na nieuleczalne choroby, a ich śmierć jest jedynie kwestią czasu. Projekty realizowane przez organizację mają na celu poprawę panującej w naszym kraju sytuacji oraz walkę o dostrzeżenie bólu oraz godne traktowanie osieroconych rodziców. Nic bowiem nie zastąpi bezpośredniego kontaktu, szczerej rozmowy i wymiany doświadczeń z tymi, którzy z podobnym problemem zmierzyli się sami. Nic nie zmieni zaistniałej sytuacji, ale można zmienić sposób jej przeżywania i myślenia o niej. Dla rodziców, którzy utracili własne dziecko, inni rodzice w podobnej sytuacji nadal są rodzicami. Rodzicami osieroconymi.

Średnia ocena: 12345 5,00/5 (głosów: 1).
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Problemy z płodnością

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki