Moralne problemy dawstwa komórek

dodany: autor: Paulina Wójtowicz Komentarze 0
22345113652_258b0c8673_z

Pomoc dla potrzebujących jest zawsze szlachetna i ważna. Mówi się, że nigdy jej za wiele, że warto dzielić się tym, co mamy, a czego zabrakło innym. Ale nie w każdym przypadku pomoc budzi tyle emocji, kontrowersji i moralnych zawirowań, co dawstwo komórek jajowych.

Oddam komórkę jajową

O dawstwie komórek mówi się wiele, ale mało kto zdaje sobie sprawę, że procedura ta wymaga wiele wysiłku fizycznego i psychicznego, i to z obu stron: dawczyni i biorców. O co właściwie chodzi? Jedną z przyczyn niepłodności u kobiet jest niezdolność jajników do wytwarzania komórek jajowych. Czasem nie ma ich w ogóle, a czasem są niedoskonałe, a więc nieprzystosowane do przyjęcia plemników. Tym samym nie są w stanie doprowadzić do zapłodnienia. Stan taki może wynikać z przebytych operacji narządów rodnych, choroby nowotworowej, ale także zbyt wczesnego wygaśnięcia czynności jajników. Układ rozrodczy kobiet z taką dysfunkcją jest jednak gotowy przyjąć zdrową komórkę jajową z zewnątrz – i to właśnie jest celem dawstwa komórek. Dawczynią może zostać każda zdrowa kobieta w wieku 18-34 lat. Po odbyciu standardowych badań ginekologicznych oraz pobraniu krwi w celu jej analizy pod kątem chorób zakaźnych i genetycznych, dawczyni przez ok. 10 dni przygotowuje się farmakologicznie do oddania komórki jajowej. Ta pobierana jest podczas prostego zabiegu, który odbywa się w znieczuleniu dożylnym. Szybko i bez bólu. Tylko czy brak bólu fizycznego oznacza też brak rozmyślań na temat swojej nietypowej dobroczynności?

Życie – daję czy odbieram?

Dawstwo komórek pociąga za sobą m.in. dylematy w sprawie losów nadliczbowych embrionów. Powstaje pytanie, czy pomagając w powstaniu nowego życia, nie odbiera się innych istnień?

Jednym z głównych problemów w odniesieniu do dawstwa komórek i samej procedury sztucznego zapłodnienia jest kwestia tzw. nadliczbowych embrionów. O ile samo ofiarowanie doskonałej komórki jajowej może wydawać się czytelne i nie budzące zastrzeżeń i wątpliwości u samej dawczyni, to już dalsze „losy” komórki są bardziej skomplikowane. W zapłodnieniu in vitro wykorzystywana jest zwykle większa liczba żeńskich komórek rozrodczych, nie wszystkie jednak są przenoszone do ustroju kobiety. Część z nich jest często pozostawiana do wykorzystania później, w razie niepowodzenia pierwszej próby. Także już w organizmie kobiety dochodzi do selekcji – nawet jeśli zagnieździ się więcej niż jeden embrion, lekarz decyduje pozostawić ten najlepszy, usuwając pozostałe. Jeżeli zapłodnienie zakończy się pomyślnie, pozostaje problem, co zrobić z pozostałymi embrionami: zniszczyć, wykorzystać do badań, przechowywać w nieskończoność? Takie dylematy stoją nie tylko przed lekarzami i etykami, ale zajmują też kobiety, decydujące się na dawstwo komórek, niejednokrotnie rozsądzając o poddaniu się zabiegowi oddania komórki bądź nie.

Czyje to dziecko?

Wśród technik sztucznego zapłodnienia wyróżnia się – biorąc pod uwagę dawców gamet – dwa: homogeniczne i heterogeniczne. Pierwsze oznacza pochodzenie komórek rozrodczych od pary, która faktycznie ma zostać rodzicami. Zapłodnienie heterogeniczne odnosi się natomiast do dawców z zewnątrz – gamety pochodzą z banku spermy lub uzyskane zostały drogą dawstwa komórek jajowych. Biorąc pod uwagę fakt, że w całą procedurę zaangażowane są trzy osoby, powstaje pytanie, czyje będzie dziecko – owoc in vitro? Pod względem biologicznym może ono powstać z połączenia gamet dwóch osób, a więc połowa materiału genetycznego  należeć będzie zawsze do obcej, anonimowej osoby. W przypadku dawstwa komórek jajowych kobieta (przyszła matka) przyjmuje do swojego ustroju zapłodnioną gametami swojego partnera obcą komórkę jajową, by dać poczętemu embrionowi warunku do rozwoju. Choć przyszli rodzice cieszą się z samego faktu poczęcia i doczekania się potomstwa, niejednokrotnie snują domysły co do tożsamości dawcy – w końcu ich dziecko otrzyma połowę jego genów, a więc np. wygląd czy temperament. Niewiadoma w tym temacie może być frustrująca dla obu stron.

„Skarbie, jesteś niezwykły…”

Kolejny problem na tle moralnym pojawia się już po narodzeniu dziecka. Analogicznie do kwestii adopcji  rodzice zastanawiają się, czy powiedzieć kiedyś dziecku o tym, w jaki sposób zostało poczęte. Procedura in vitro dziś jest wciąż tematem nowym i kontrowersyjnym. Nie sposób jednak z przekonaniem twierdzić, że za kilka- czy kilkanaście lat będzie ona nadal tematem tabu, zagadnieniem wzbudzającym tyle emocji w publicznej debacie. Nie mniej jednak dziecko, którego życie rozpoczęło się w tak niekonwencjonalny sposób, może w przyszłości zadawać pytania na temat miłości rodziców i okoliczności poczęcia, dlatego warto wcześniej przygotować się na tę trudną rozmowę.

Średnia ocena: 12345 5,00/5 (głosów: 1).
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Niepłodność - aspekt emocjonalny

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki