Mój czas tylko dla mnie!

dodany: autor: Agata Cygan-Kukla Komentarze 0
joga

Kiedy na świat przychodzi dziecko – zwłaszcza to wyczekiwane, czujemy, że w tej małej osobie jest wszystko, czego nam potrzeba do życia. Że to maleńkie stworzenie to spełnienie naszych potrzeb, marzeń, oczekiwań. W zamian za ten „prezent” od losu, często oddajemy coś innego, równie ważnego – nasz czas. Poświęcamy go dziecku bez reszty i odbieramy – samym sobie.

To oczywiste, że kiedy rodzi się dziecko, poświęcamy mu każdą wolną chwilę (nie, po prostu chwilę, bo pojęcie „wolna” pryska gdzieś bezpowrotnie). Jak inaczej mamy się tego malca „nauczyć”, wyczuć, poznać? Jak wdrożyć w nowe, nieznane wcześniej obowiązki, jeśli nie za pomocą praktyki właśnie? O sobie samych zapominamy. A nawet jeśli czasem ktoś stara się przypomnieć nam o własnym istnieniu, tłumaczymy, że nie teraz, że za jakiś czas, jak dziecko trochę podrośnie. Czy same w to wierzymy? Pewnie tak, na początku. Bo z każdym dniem, tygodniem, miesiącem przekonujemy się, że to, iż dziecko rośnie wcale nie oznacza, że mamy dla siebie więcej czasu. Wręcz przeciwnie. Zaczynamy zauważać, że kiedy było mniejsze, było zdecydowanie prościej „uszczknąć” z tej krótkiej doby cokolwiek dla siebie samej… Bo przecież można było zostawić maluszka w łóżeczku albo wózku (teraz się nie da, bo się wspina), bo można było położyć go na macie (teraz leży wyłącznie, kiedy śpi – w pozostałym czasie raczkuje albo chodzi), bo dziecko spało kilka – co najmniej dwa – razy dziennie (teraz śpi raz, a owa drzemka to czas, w którym chcemy zrobić dosłownie wszystko).

Na pewno nie w ciągu dnia…

A czas dla siebie? Z czasem wiele mam zupełnie zapomina, że coś takiego w ogóle istnieje – utożsamia go z czasem, który może poświęcić na domowe obowiązki: – Mam czas dla siebie wyłącznie jak mała śpi. Na razie ma jeszcze dwie drzemki, więc łącznie zbiera mi się jakieś trzy godziny – opowiada Karolina, mama 1,5-rocznej Kamilki. – Przed południem staram się przygotować wszystko na obiad, trochę ogarnąć mieszkanie, a w czasie tej popołudniowej gotuję, wstawiam pranie, czasami prasuję – zależy, co się uzbiera. Ale czas dla siebie – chwila, którą możesz poświęcić samej sobie, zrobić coś tylko dla siebie? – dopytujemy. – A to nie, to raczej nie ma kiedy. Na pewno nie w ciągu dnia. Jak mała już pójdzie spać – koło 21, to wtedy jemy z mężem kolację, czasem obejrzymy pół godzinki jakiegoś filmu – nie siedzimy za długo, bo trzeba wstać o 6. No tak, czyli w wolnym czasie mama zaspokaja swoje podstawowe potrzeby, takie jak jedzenie i spanie…

Sprzątam, gotuję…

Niestety, Karolina nie jest wyjątkiem. W podobnej sytuacji jest bardzo wiele świeżo upieczonych (ale i tych już nieco „okrzepłych”) mam. Te drugie z czasem po prostu przyzwyczajają się do faktu, że muszą o sobie zapomnieć – i zapominają, każdą chwilę poświęcając jeśli nie dziecku, to obowiązkom. Czy im to przeszkadza? Trudno powiedzieć, bo zwykle nie mają czasu na to, by się nad tym zastanowić. To wcale nie przesada: – No racja, teraz jak mówisz to faktycznie widzę, że tego czasu dla siebie nie mam. Ale na co dzień naprawdę nie ma kiedy się nad tym zastanawiać – szkoda ci czasu na użalanie się nad sobą. Jak masz chwilę to nadganiasz, żeby w kolejny dzień mieć trochę oddechu – mówi Milena, mama 3-letniej Zuzi i półrocznego Patryka. Na co więc wykorzystuje ową czasową „nadwyżkę”? – Na to, czego nie zdąży się zrobić w normalny dzień – umycie podłogi, wysprzątanie łazienki, zrobienie większego obiadu – takiego wiesz, na kilka dni. No tak, jeśli któraś mama lubi gotować, to rzeczywiście można uznać, że w kuchni dobrze wykorzystuje czas dla siebie…

Brak czasu to pułapka!

Wiele mam w tej całej gonitwie nie zdaje sobie sprawy z tego, że zatracając siebie w obowiązkach, traci nie tylko ona sama, ale także jej dziecko. Tak, właśnie to dziecko, dla którego tak się poświęca, dla którego rezygnuje z własnych pasji, znajomych, przyjemności. Bo kiedy to dziecko podrośnie już na tyle, że mama przestanie mu być potrzebna 24 godziny na dobę, to na nim może się skupić cały kobiecy żal i rozczarowanie – jak to, poświęciłam mu wszystko, a teraz co? Matki, które bez reszty poświęcają się dziecku z czasem zaczynają oczekiwać tego samego od malca (albo już nie malca). Tego, że będzie spędzał z nią każdą chwilę, poświęcał się dla niej, we wszystkim radził, z wszystkiego zwierzał. Taka transakcja wymienna – życie za życie. I choć może brzmi to dość mocno, wcale nie ma w tym wiele przesady. Matka, która poświęciła wszystko dziecku, ma już tylko jego. Nie istnieje nic innego, wokół czego mogłaby zbudować swoje dalsze życie. To potworna pułapka. I zagrożenie nie tylko dla samej mamy, ale i dziecka.

Poszukaj czasu dla siebie – razem z dzieckiem!

Dlatego każda mama – w trosce o dobro swojego malucha, powinna zrobić wszystko, co w jej mocy, by nie zatracić się w macierzyńskich obowiązkach. Po pierwsze, warto spróbować zyskać trochę czasu, łącząc różne zadania. Pewnie, że wygodniej byłoby zrobić zakupy, kiedy malec śpi, ale skoro tak czy inaczej bierzemy go ze sobą do sklepu, to postarajmy się zrobić zakupy razem. To wcale nie jest tak, że każde dziecko między sklepowymi półkami marudzi, wszystkiego chce dotknąć, wszystko wrzuca do koszyka. Szczególnie to małe można czymś zająć, np. wkładając do wózka ciekawą książeczkę, podając butelkę z piciem czy po prostu tłumacząc, co kupujemy, do czego to posłuży itd. Znajdźmy swoją strategię! Postarajmy się zająć dziecko w kuchni – zaopatrzmy malca we własne zabawkowe przyrządy kuchenne albo podajmy te prawdziwe (oczywiście tylko te bezpieczne). Być może maluch wytrzyma w krzesełku do karmienia czy na macie dłużej niż nam się wydaje, a nam uda się przygotować coś do obiadu albo nawet ugotować? Sortować pranie też można wspólnie – dziecko zakopane po uszy w stercie śpioszków może się świetnie bawić, a my stopniowo poskładamy ubranka. Nie zakładajmy z góry, że pewnych rzeczy połączyć się nie da i już! Tym samym może się okazać, że dziecko pomoże nam znaleźć czas dla samej siebie.

———

Na koniec zastanówmy się dobrze, jak go najlepiej zorganizować. Czy wolimy poświęcić go sobie wtedy, gdy malec zaśnie (np. zaprosić przyjaciółkę na kawę albo wyjść z nią do kawiarni, poczytać książkę, ulubione czasopismo itp.) czy po południu, kiedy dziecko przejmie tata. Wtedy już możemy wyjść z domu bez malucha – na basen, siłownię, do kosmetyczki albo na zwyczajny spacer czy wycieczkę po sklepach. Zresztą, nie ma chyba sensu podsuwanie wam pomysłów na to, jak zagospodarować zaoszczędzone minuty – każda z was znajdzie ich z pewnością więcej niż – samego czasu. Życzymy powodzenia w poszukiwaniach!

Średnia ocena: 12345 5,00/5 (głosów: 1).
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: ABC płodności

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki