Kalendarzyk czy in vitro? Co zaoferują mieszkańcom lokalne samorządy?

dodany: autor: Agata Cygan-Kukla Komentarze 0
parlament

Już niebawem minie rok, od kiedy rząd zaprzestał finansowania zabiegów in vitro z budżetu państwa. Od 1 lipca 2016 pomoc w opłaceniu zabiegu niepłodnym parom mogą zaoferować jedynie samorządy. Co doradza państwo? Naprotechnologię.

500 plus – nie zastąpi refundacji in vitro

Ze statystyk wynika, że dzięki programowi finansowania in vitro wprowadzonemu w lipcu 2013 roku, na świat przyszło ponad 5 tys. dzieci. Matematyka to dziedzina nieszczególnie bliska płodności, ale pozwólmy sobie na pewne podsumowanie – z powyższego wynika, że przez 3 lata obowiązywania programu urodziło się ponad 1600 maluchów. To zaś może oznaczać, że od zeszłego lata, do tego, które właśnie nadchodzi, kolejne 1600 par mogło zostać upragnionymi rodzicami. Zostało – znacznie więcej - usłyszymy od rządzących. Z danych NFZ wynika przecież, że w roku 2016 (w domyśle: dzięki programowi 500 plus) ponad 14,5 tysiąca więcej kobiet, niż w roku poprzedzającym było w ciąży.

Jest tylko jeden niuans – te kobiety mogłyby zajść w ciążę nawet, gdyby wspomniany program nie obowiązywał. Ich organizmy były gotowe na zapłodnienie – nie była zapewne psychika, dla której wizja obciążenia domowego budżetu wydatkami na dziecko była zbyt przytłaczająca. Prawdopodobnie większość ze wspomnianych kobiet nie miała szczególnych problemów natury fizycznej, które wcześniej uniemożliwiałyby im zajście w ciążę. Zauważmy, że mówimy tutaj o dwóch, zupełnie osobnych targetach – grupach, które mają totalnie różne potrzeby i oczekiwania. Jeżeli ktokolwiek w opisanym rachunku wyszedł na zero (a nawet na plus), to państwo, które zapewniło sobie całkiem sprawny napływ nowych obywateli. Z pewnością jednak nie załatało „dziury”, jaka powstała wskutek wycofania refundacji in vitro. Tym głębszej, że wcześniejszy rząd obiecał kontynuację programu co najmniej do 2019 r.

Móc, nie zawsze znaczy chcieć

Od 1 lipca 2016 roku pomoc w opłaceniu zabiegu niepłodnym parom mogą zaoferować wyłącznie samorządy. Mogą, ale nie muszą. Jak na razie jedynie kilka w skali kraju zdecydowało się na uruchomienie własnego, miejskiego programu refundacji in-vitro. A są to Częstochowa, Sosnowiec, Łódź, Gdańsk czy Chojnice. O podobnych planach można już było usłyszeć w samorządach  Krakowa, Bydgoszczy, Poznania, Dąbrowy Górniczej czy Grudziądza. I choć pomysł pojawia się co chwila w którymś z kolejnych miast, w większości miejsc napotyka zarówno na grono gorliwych entuzjastów, jak i zagorzałych przeciwników.

Argumentów tych drugich nie ma sensu przypominać – znamy je od dawna i mimo, że utarły się już dość mocno w społecznej świadomości, nadal zaskakuje ich absurdalność. Co mają do zaproponowania niepłodnym parom radni, którzy sprzeciwiają się finansowaniu in vitro? Naprotechnologię rzecz jasna. Metodę, którą naprawdę warto docenić – wielu osobom pozwala na zdiagnozowanie u siebie niepłodności, a nawet ułatwia zlokalizowanie przyczyny problemów z zajściem w ciążę. Ale – umówmy się! – to nie jest metoda leczenia niepłodności! I naprawdę nie stanie się nią nawet, jeżeli będziemy nieustannie przedstawiać ją jako alternatywę dla in vitro. Prowadzenie kalendarzyka to doskonały sposób na obserwację swojego ciała, lepsze poznanie zachodzących w nim procesów, znalezienie idealnego momentu na zajście w ciążę, ale dostępne wyłącznie dla tych kobiet, których organizm jest gotowy do zapłodnienia. Tymczasem o in vitro starają się osoby, których organizm im to uniemożliwia. Czyżby rządzący znowu pomylili „targety”?!

——–

Mamy więc propozycję – by o sprawach ważnych dla osób bezpłodnych decydowali ci, którzy mają jakąkolwiek realną styczność z problemem. Którzy sami bądź których dzieci borykają się z niepłodnością. Jak na razie o życiu bezpłodnych par decydują ludzie, którzy nie mają bladego pojęcia o tym, co to znaczy latami bezskutecznie starać się o dziecko. Ludzie, na których w domu czeka gromadka dzieci albo ten jeden ukochany skarb. To wspaniale – mają prawo do szczęścia, ale dlaczego roszczą sobie prawo, by odbierać je innym? Nikt przecież nie zaprzeczy, że osobista sytuacja przysłania im nieco obiektywne spojrzenie na problem, co do którego chcą być sędziami.

Średnia ocena: 12345 5,00/5 (głosów: 1).
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Niepłodność

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki