Dlaczego in vitro wywołuje tyle kontrowersji?

dodany: autor: Paulina Wójtowicz Komentarze 0
dreamstime_9093183a

In vitro od lat wzbudza wiele sprzecznych emocji. Silny wpływ Kościoła katolickiego w kraju pociąga za sobą regulacje prawne i moralne w tej kwestii, co nie każdemu się podoba. O co właściwie chodzi w tym sporze o sztuczne zapłodnienie? Który etap procedury jest ogniskiem zapalnym?

Poza ustrojem i… sypialnią

Według przeciwników procedury in vitro  problem rozpoczyna się właściwie już w chwili poczęcia, a właściwie sztucznego zapłodnienia. Sztucznego, bo dochodzi do niego nie tylko poza ustrojem kobiety, ale także w nienaturalnych warunkach. Mowa o akcie miłosnym jako szczególnym rodzaju zjednoczenia się pary (zwłaszcza małżeńskiej) w miłości duchowej i zmysłowej. Owocem tej miłości (i tego aktu) jest pełnoprawna istota ludzka. Powstanie nowego życia w innych warunkach nie służy, zdaniem zwolenników naturalnego zapłodnienia, wspieraniu aktu małżeńskiego i płodności, a ponadto narusza naturalny związek współżycia z prokreacją, a co za tym idzie wypełnieniem przez partnerów funkcji biologicznej, osobowej i rodzicielskiej. Zgodnie z katolicką etyką seksualną, początek życia musi być ściśle powiązany z wzajemnym oddaniem się sobie małżonków. Zawierzenie w tej kwestii technice narusza prawo do równości i godności rodziców i dziecka.

Embrion – coś czy ktoś?

Kolejna kwestia, którą podnoszą przeciwnicy zapłodnienia in vitro, dotyczy traktowania embrionów w sposób instrumentalny. Po stronie Kościoła i antagonistów tej metody mówi się w tym miejscu o szczególnej ochronie do życia zarodka, który już w chwili poczęcia zyskuje pełnię praw właściwych człowiekowi. Status osoby ludzkiej wymaga obchodzenia się z zarodkami w sposób podmiotowy (jako że posiadają one już własną podmiotowość), a nie przedmiotowy, czyli jako narzędzie, środek do osiągnięcia celu, jakim jest naturalne rodzicielstwo.

Zarodki z kolejki

Jednymi z najważniejszych problemów w odniesieniu do in vitro jest procedura niszczenia bądź zamrażania „nadliczbowych” embrionów.

Największą burzę wywołuje w temacie in vitro procedura niszczenia lub zamrażania embrionów, które nie zakwalifikowały się do transferu (umieszczenia w ustroju kobiety). Do sztucznego zapłodnienia wykorzystywana jest zwykle większa liczba żeńskich komórek rozrodczych. Dzieje się tak z prostej przyczyny: nie zawsze pierwsza próba zapłodnienia kończy się pomyślnie, a każdora-zowe pobieranie kolejnych gonad jest zbyt inwazyjne, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Część z nich zostaje więc od razu przeznaczona do magazynu – zamrożone czekają na swoją kolej, a więc wykorzystania do kolejnej próby zapłodnienia, następnej ciąży lub oddania innej potrzebującej porze. Inne poddawane są selekcji już w organizmie kobiety – zwycięża najlepszy, a pozostałe zarodki są niszczone. Kontrowersyjny wydaje się nie tylko fakt usuwania nadliczbowych embrionów, ale także zamrażania tych, które jeszcze mogą być wykorzystane. Część z nich nie prze-żywa tej procedury, inne mają szanse na życie, jakkolwiek jednak sposób, w jaki embriony są tu traktowane, według Kościoła i środowisk konserwatywnych jest do bólu instrumentalny i niemo-ralny.

Granice niepłodności

Zgodnie z nauką Kościoła, przekazaną m.in. w instrukcji „Dignitas personae”, zagadnienie zapłodnie-nia in vitro obejmuje szereg dziedzin, m.in. prawo, teologię i bioetykę. Kwestią kluczową wydaje się tu być pojmowanie przez Kościół katolicki i jego wyznawców problemu niepłodności. Nie jest ona według nich chorobą, którą rozpatruje się w kategoriach jedynie medycznych, ale także etycznych. Choć każde małżeństwo ma prawo do potomstwa, prawo to nie jest prawem absolutnym i nie moż-na dążyć do celu za wszelką cenę, bez względu na użyte środki. Kościół odżegnuje się od insynuacji, jakoby nie popierał leczenia niepłodności, jednak zaznacza, że in vitro nie jest metodą terapii, ale jej obejściem, usunięciem konsekwencji choroby.

(Nie)moralne pragnienie?

Często uważa się, że zwolennicy naturalnego zapłodnienia bagatelizują problemy niepłodnych, ale spragnionych potomstwa osób, zalecając im zainteresowanie się adopcją. Warto jednak pamiętać, że środowiska konserwatywne wysuwają coraz to nowe propozycje w temacie procedury in vitro, w których zarodek ludzki zostanie potraktowany bardziej humanitarnie, a samo poczęcie, choćby doszło do niego w sztucznych warunkach, będzie owocem połączenia się komórek rozrodczych męża i żony, bez udziału obcej osoby. Wiele racji znajduje się także po stronie popleczników in vitro, którzy zaznaczają, że w większości przypadków zapłodnienie pozaustrojowe jest ostatnią deską ratunku dla par, które wykorzystały już wszystkie inne metody leczenia niepłodności i poczęcia. Wskazują oni także na źródło determinacji starających się o dziecko, którym nie jest pragnienie posiadania, ale pragnienie obdarowania swojego potomka miłością rodzicielską. Wydaje się jednak, że niezależnie od regulacji prawnych  i etycznych nakazów religijnych, decyzja o wybraniu takiej metody zapłodnienia, zawsze będzie należała do kobiety i mężczyzny. I to oni będą musieli stawić czoła wszystkim kontrowersjom z tym związanym.

Twoja ocena: 12345
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Niepłodność - aspekt emocjonalny

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki