Dlaczego Polki nie chcą mieć dzieci?

dodany: autor: Agata Cygan-Kukla Komentarze 0
kobiety w pracy

Najpierw studia, potem praca, kariera, związek, mieszkanie… A na końcu? Dziecko. Mimo, że już samo układanie życiowych priorytetów w podobnej kolejności często spotyka się z krytyką, wiele kobiet zupełnie rezygnuje z niektórych elementów. Tym, który najczęściej „idzie w odstawkę”, okazuje się ostatni. Dlaczego Polki nie chcą mieć dzieci?

Ze strachu. Tak pokrótce można podsumować powody, które skłaniają kobiety do rezygnacji z macierzyństwa. Niestety, w większości przypadków lęk ten ma naprawdę solidne podstawy – obserwacje pokazują, że macierzyństwo stawia pod znakiem zapytania wiele dziedzin kobiecego życia. Jakie?

Życie zawodowe

Macierzyństwo nieuchronnie oznacza przerwę w pracy – to trudna wizja, szczególnie dla tych kobiet, które swoją pracę lubią i które życie zawodowe satysfakcjonuje. Współczesne kobiety to w wielu przypadkach osoby niezależne, samodzielne, które dążą nie tylko do tego, by swoją pracę wykonywać dobrze, ale by wykonywać ją jeszcze lepiej. Awans to dzisiaj jeden z priorytetów wielu pracownic. Niestety, trudno mówić o karierze, jeśli z pracy trzeba na jakiś czas zrezygnować, a potem – nie ma się co oszukiwać – podporządkować ją dziecku. Życie zawodowe często wpływa na macierzyńskie plany pod jeszcze innym aspektem. Trudno dziwić się, że kobieta je odsuwa, jeśli ciągle musi zadowalać się umową na zlecenie czy o dzieło. W takim przypadku jej sytuacja finansowa jest zupełnie niestabilna – a jeśli nawet chwilowo stabilna, to z oczywistych względów niepewna. Także umowa o pracę – nawet na czas nieokreślony – nieszczególnie zachęca do macierzyństwa, jeśli opiewa na tzw. najniższą krajową. Tymczasem – nie ma co ukrywać – bezpieczeństwo finansowe to jeden z kluczowych warunków świadomej decyzji o rodzicielstwie.

Relacje z partnerem

Dziecko spaja i cementuje związek, sprawia, że partnerzy patrzą na siebie z jeszcze większą miłością – to teoria. I choć wielu parom udaje się realizować ją w praktyce, warto być świadomym właśnie tego, że trzeba ją „realizować”. To samo nie przyjdzie. To nie jest tak, że pojawia się dziecko i związek nagle przeżywa drugą młodość – partnerzy na nowo się w sobie zakochują, znów patrzą na siebie przez różowe okulary, przestają zauważać swoje wady. Wręcz przeciwnie – teraz, przez pryzmat dziecka widzą je zdecydowanie wyraźniej! By dziecko umocniło nasz związek obydwoje musimy włożyć w to sporo pracy i poświęcenia. A często trudno znaleźć na nie czas – po przyjściu malca na świat domowych obowiązków przybywa niemalże trzykrotnie. Kiedy człowiek po ciężkim dniu nie marzy o niczym innym, jak o błogim zaśnięciu (na dłużej niż trzy godziny), trudno jeszcze o pracę nad związkiem! Tymczasem teraz wymaga on od nas pracy bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego też tak często obserwujemy, jak pary oddalają się od siebie właśnie po narodzinach dziecka. Bo w dziecku tym upatrują jakiegoś swoistego „cudu”. Ono jest cudem – co do tego nie ma wątpliwości. Ale naprawdę nie posiada magicznych właściwości, jeśli chodzi o stan związku i wzajemne relacje partnerów! Z tego też względu wiele par dziecka się boi – bo widzą w nim zagrożenie dla swojej relacji. A skoro w związku jest dobrze – układa się jak nigdy i to w zasadzie bez większych starań, to po co to psuć…?

Życie towarzyskie

Choć ten powód wielu osobom może wydać się błahy, wcale nie jest aż tak prozaiczny. Macierzyństwo z oczywistych względów wiąże się z ograniczeniem życia towarzyskiego. Dla osób, które nie przepadają za wyjściami, spotkaniami ze znajomymi, wspólnymi wyjazdami itp. z pewnością nie jest to powód, dla którego można zrezygnować z posiadania dzieci. A jednak dla wielu kobiet jest to ważna część życia, która daje im poczucie szczęścia i spełnienia. Wizja „odłożenia” znajomych i przyjaciół na rzecz nieustannego niemalże towarzystwa dziecka jawi im się jako przerażająca. Oczywiście wiele matek powie, że to nieprawda – dziecko nie oznacza konieczności zamknięcia się w czterech ścianach i totalnej rezygnacji z dotychczasowego życia. A jednak trudno ukrywać, że kontynuowanie dotychczasowych przyzwyczajeń „bez szwanku” wymaga sporej dawki samozaparcia i wyrzeczeń. Czasami na tyle dużych, że rezygnacja z wyjścia okazuje się wyjściem zdecydowanie najwygodniejszym.

Wygląd

Wiele kobiet boi się nie tyle posiadania dziecka, co samej ciąży. A raczej tego, jakie ślady pozostawi ona w ich życiu. Obawa o utratę dotychczasowej figury towarzyszy także przeważającej większości przyszłych matek. Trudno się dziwić – szczególnie tym, które musiały się nad nią sporo napracować i dla których jest ona celem samym w sobie. Dla kobiet, które przyglądają się dwa razy każdemu kęsowi, zanim włożą go do ust, a także dla tych, które nie wyobrażają sobie dnia bez treningu na siłowni czy w klubie fitness, także wizja samej ciąży okazuje się przerażająca. Bo jak można sobie pozwolić na takie bezkarne tycie? Jak można bezradnie przyglądać się rosnącemu brzuszkowi i przesuwającej się wciąż wskazówce na wadze ze świadomością, że nie można – a wręcz nie trzeba! – nic zrobić?! Wystarczy jeden przykład z bliższego czy dalszego otoczenia, który pokazuje, że śladów ciąży ciężko się pozbyć, by przyszła mama ten właśnie przypadek miała przed oczami w pierwszej kolejności.

Polityka prorodzinna

Ostatnio całkiem niezła – o dziwo – także i w naszym kraju. Rząd co i rusz stara się udowodnić swoim obywatelom, że rodzina to jego priorytet. Sztandarowy projekt rządzących „500 plus” działa całkiem nieźle i – jak twierdzą pomysłodawcy – zdecydowanie zasilił szeregi obywateli RP. Czy wzrastający przyrost naturalny to rzeczywiście zasługa tylko i wyłącznie 500-set złotych, jakie państwo płaci za nowych członków – trudno powiedzieć. Ciągle zastanawia myśl, czy rzeczywiście rodzice nie decydowali się wcześniej na kolejnego potomka tylko dlatego, że brakowało im 500-set złotych w domowym budżecie. Warto zauważyć, że dla tych, którzy dziecka mieć nie chcieli, taka polityka to kolejny argument, który utwierdza ich w powziętej decyzji. Presja i nacisk otoczenia to dla nich jeden z najsilniejszych demotywatorów. A presja jest niemała – dziecko stało się czymś, co powinno się, a wręcz trzeba mieć. Tymczasem wciskanie rodzicielstwa na siłę to ostatnie, co może zachęcić kobietę, niepewną swojego macierzyńskiego instynktu. Dziecko jawi się jej jako swego rodzaju zło konieczne, które podsuwa jej państwo. I jeszcze za nie dopłaci…

Średnia ocena: 12345 5,00/5 (głosów: 1).
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Niepłodność - aspekt emocjonalny

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki