Depresja poadopcyjna

dodany: autor: Agata Cygan-Kukla Komentarze 0

O depresji poporodowej słyszał już chyba każdy. Mało kto jednak wie, że podobne zjawisko może się pojawić także po dokonaniu adopcji dziecka.

Zjawisko depresji poporodowej – choć nadal „niedoceniane” i bagatelizowane – zaczęło już funkcjonować w społeczeństwie. Większość rodziców i przyszłych rodziców ma świadomość, że coś takiego może się pojawić. Teoretycznie wie też, że to choroba i trzeba z nią walczyć. Depresję poporodową łatwo bowiem wytłumaczyć – ogromne zmęczenie ciążą i porodem, buzujące w organizmie hormony, ciągłe niewyspanie, nadmiar obowiązków, nieustanna obawa o dziecko, a często także lekkie rozczarowanie prozą życia z maleństwem. To wszystko daje naprawdę niezłą mieszankę wybuchową, która może doprowadzić do pojawienia się depresji, okay. Ale adopcja? Przecież tutaj nie ma mowy o hormonach, nie ma mowy o ciąży ani zmęczeniu. Skąd więc podobne zjawisko – gdzie szukać jego przyczyn?

Adopcja – wcale nie łatwiejsza od ciąży

To prawda, że w przypadku adopcji nie mamy do czynienia z ciążą, ale każdy, kto ma za sobą podobne doświadczenie przyzna, że może wyczerpać równie mocno, co ta pierwsza. Cały proces przygotowawczy bywa niezwykle żmudny i stresujący: odwiedzanie ośrodków adopcyjnych w poszukiwaniu „swojego” dziecka, konieczność zdecydowania, któremu z nich dać dom, a które odrzucić, zbieranie wymaganych dokumentów, spotkania z psychologami, szkolenia, testy, wywiady, badania, konieczność udowodnienia, że nadajemy się na rodziców. A wcześniej? Być może lata starań o upragnioną ciążę, setki badań, testów, może prób zapłodnienia in vitro. Niezliczona ilość wylanych łez i rozmów, setki pytań bez odpowiedzi i wreszcie decyzja. Być może najtrudniejsza w życiu. Zdecydowanie się na adopcję prawdopodobnie jest znacznie trudniejsze niż zdecydowanie się na ciążę. Bo choć w obydwu przypadkach nie wiemy tak naprawdę, co nas czeka – w tym ostatnim jesteśmy pewni jednego: to będzie nasze dziecko i choćby nie wiem co, będziemy kochać je nad życie. Zniesiemy wszystko. W przypadku adopcji – będziemy się starać, ale jak to będzie, pokaże dopiero czas.

Spełnione marzenia?

Mogłoby się wydawać, że kiedy dziecko trafia już do naszego domu, nadchodzi upragniony spokój. Ziściło się nasze marzenie – to, które próbowaliśmy spełnić latami. No właśnie, czy aby na pewno? Czy to – obce jak na razie – dziecko, z którym przecież nic nas nie łączy, to rzeczywiście spełnienie naszych marzeń, planów i oczekiwań? Codzienność po adopcji bywa trudna – często znacznie trudniejsza od tej poporodowej. Bo oprócz zmęczenia, natłoku spraw, obowiązków i problemów ze zorganizowaniem nowego życia, pojawiają się setki myśli, od których biologiczni rodzice są wolni. Kiedy codzienność okazuje się być znacznie trudniejsza, niż podejrzewaliśmy, a rodzicielstwo nieco rozczarowuje, u wielu rodziców adopcyjnych pojawia się myśl: I po co nam to było? Nie, to nie znaczy, że żałują ani że chcą oddać dziecko. Po prostu dochodzi do ich świadomości, że to co się stało, stało się na ich własne życzenie i odpowiedzialność, że od tego nie ma już odwrotu. I że wcale nie musi być tak różowo, jak to sobie wymarzyli i wyobrażali. Z badań wynika, że chroniczny smutek, różnego rodzaju lęki  czy znaczne obniżenie nastroju towarzyszy aż 60 proc. adopcyjnych mam.

Masz prawo być „normalną” matką

Co najgorsze jednak, wiele adopcyjnych matek nie daje sobie prawa do podobnych uczuć – wolą tłumić i dusić je w sobie, niż przyznać otoczeniu, że miało rację, że to wszystko je przerasta i przytłacza, że potrzebują pomocy – nie tylko fizycznej, ale także psychologicznej. Matka adopcyjna to przecież w naszych wyobrażeniach kobieta niezwykle silna, odważna, twarda niemalże jak stal. Jak może uskarżać się na codzienność, kiedy czekała na to dziecko tak długo? Kiedy zrobiła wszystko – dosłownie wszystko – żeby wreszcie je mieć? Kiedy przeszła zwycięsko przez tyle prób i testów? I to właśnie jest najgorsze – ten brak „uprawnienia” do bycia zwyczajną matką. Czasami zmęczoną, czasami sfrustrowaną, czasami rozżaloną czy wściekłą. Trudno się dziwić, że podobny stan może prowadzić do depresji. Można wręcz stwierdzić, że matki adopcyjne mają więcej powodów, by znaleźć się w takiej sytuacji, niż te biologiczne…

Twoja ocena: 12345
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Niepłodność - aspekt emocjonalny

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki