Czy młode mamy są własnością publiczną?

dodany: autor: Agata Cygan-Kukla Komentarze 0

Mama z małym dzieckiem – „obiekt” ciągłych pouczeń, upomnień, ostrzeżeń i przestróg. Dlaczego w naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że ona nie potrafi poradzić sobie z dzieckiem samodzielnie? Dopóki malec nie zakłóca porządku ani nie robi krzywdy innym naprawdę warto zacisnąć zęby i powstrzymać się od komentarza.

Czapeczka na oczka spadła

- Moja 2-letnia córcia w czasie spaceru w wózku lubi nasunąć sobie czapeczkę na oczy. Naprawdę nie wiem z jakiego powodu to robi, ale zwykle śmieje się przy tym ogromnie – opowiada Marta, mama małej Zosi. – Jeśli tylko zauważę, że znów się tak bawi, poprawiam jej czapeczkę, ale prowadząc spacerówkę nie widzę jej twarzy non stop. „Na szczęście” otoczenie czuwa – wzdycha młoda mama.  – Ile razy ja już słyszałam: „Niechże jej pani poprawi tę czapkę, przecież nic nie widzi”, ” Czapka się dziecku zsunęła, nie widziała pani?!” Nie muszę chyba dodawać, że ton, jakim starsze panie zwracają mi uwagę do uprzejmych nie należy – oskarżający, wzburzony. Bo przecież nie chodzi o to, że dziecko nic nie widzi, ale o to, że matka o nie nie dba. Doszło już do tego, że w czasie spaceru co chwila wołam małą, żeby sprawdzić, jak wygląda albo sama wychylam się przed wózek…

- Wszyscy wiedzą lepiej, jak powinnam ubierać swoje dziecko – żali się Dominika, mama 1,5-rocznego Krzysia. – Starsze panie nie wiedzą chyba, że minęły już czasy, kiedy czapkę zakładało się dziecku tylko dlatego, że nastała kalendarzowa jesień. Nieważne, że jest upalnie, słońce pięknie świeci i same przechadzają się w krótkim rękawie – jest koniec września, czapka na głowie musi być. Jak zauważa młoda mama, zawsze znajdzie się powód do pouczeń: – Wystarczy, że na chwilę zdejmę młodemu rękawiczki, bo akurat zajada chrupka albo trudno mu utrzymać bidon. Złowrogie spojrzenia to jedno – staram się udawać, że nie widzę. Ale już obok słów: „Sama pani ma rękawiczki, a dziecko z gołymi rękami wiezie? Pani się dobrze czuje?” trudno przejść obojętnie. Poczułam się źle. Wyjątkowo źle.

SOS w kolejkach

- Mnie najbardziej denerwuje, jak wszyscy dookoła chcą mi pomagać - opowiada Natalia, mama prawie 2-letniego Jasia. – Mały z reguły jest grzeczny, ale w kolejkach się nudzi – zwłaszcza, kiedy czas oczekiwania się przedłuża. Awantury nam się raczej nie zdarzają, no ale nudzi, jęczy, woła do domu, chce jeść, pić – wszystko, żeby tylko wyjść z kolejki. Jak opowiada mama, wszystkie oczy zwracają się wtedy na nich. Niektóre osoby mają taki wyraz twarzy, jakby sądziły, że już samo ich niezadowolenie i zniesmaczenie powinno pomóc uspokoić malca. – Ale najgorsze są te nieudolne próby pomocy. Niektóre osoby zagadują, nienaturalnie zmiękczają głos, opowiadają jakieś dziwne rzeczy. Mały tego nie lubi - złości się jeszcze bardziej.

Iwona, mama 20-miesięcznej Mai twierdzi z kolei, że to jej nie złości: – Rozumiem, że chcą pomóc, doceniam. Kilka razy zdarzyło się nawet, że takie „opowiadanki” pomogły uspokoić małą w kolejce. Mnie najbardziej denerwuje, jak obce osoby próbują moje dziecko straszyć. Kiedyś jedna pani pochyliła się nad wózkiem i wyszeptała wprost w twarz mojej córci: Bo ciocia się będzie śmiała. Inna z kolei pogroziła małej palcem mówiąc: Oj nieładnie, pani zabierze ze sobą. Poprosiłam ją wtedy, żeby nie straszyła mojego dziecka i wyszłam ze sklepu. Jak zauważają obydwie mamy, mało komu w takiej sytuacji przyjdzie do głowy, żeby – zamiast „pomagać” i uspokajać, po prostu przepuścić je w kolejce…

Niech tak szybko nie biega

To jednak nie wszystkie sytuacje, w których obcy „życzliwi” pomagają mamom wychowywać ich dzieci. – Nic mnie tak nie denerwuje, jak cudze uwagi skierowane do mojego dziecka, które w istocie są przytykami do mnie – mówi Ewelina, mama 4-letniej Zuzi i 2-letniego Alberta. – W czasie spaceru synek uwielbia, kiedy wyjmuję go z wózka i może sobie swobodnie pobiegać. Ale zanim to zrobię, szukam miejsca z dala od ludzi i ławeczek, na których mogłyby ewentualnie przysiąść starsze panie. Ile to razy ja już słyszałam: „Zaraz się przewróci!”, „Niech tak szybko nie biega”. Jak opowiada mama rodzeństwa, kiedyś nawet zdarzyło się tak, że pani obserwująca małego z oddali specjalnie podeszła bliżej, usiadła obok i chwilę się przypatrywała, by móc udzielić podobnej wskazówki. – Ale dlaczego właściwie? - zapytałam wtedy. – Tutaj w parku chyba nikomu nie przeszkadza? Pani oczywiście się obruszyła, powiedziała, że to z troski i odeszła ze zwieszonym nosem.

Ania – mama 19-miesięcznej Igi mówi, że i jej zdarzają się podobne sytuacje. – Kiedy mała dopiero uczyła się chodzić zbierałam osiedlowe porady na temat tego, by nie ciągnąć zbyt mocno za rączki, a jedna pani zaleciła nawet, by ćwiczyć wyłącznie w domu (!) Jak zauważa mama, okazja do porady znajdzie się zawsze: – W lecie słuchałam na temat tego, by osłaniać albo wręcz przeciwnie – nie osłaniać budy pieluszką, nie wychodzić w czasie „takich upałów” albo spacerować wyłącznie w cieniu…

Drodzy przechodnie, „życzliwi” albo naprawdę życzliwi:  jak widzicie, opinie mam są jednakowe – to nie pomaga. Dopóki malec nie zakłóca porządku, nie robi krzywdy innym albo jemu nie dzieje się krzywda, naprawdę warto zacisnąć zęby i powstrzymać się od komentarza. Mamy mają współcześnie naprawdę wiele źródeł, z których mogą czerpać wiedzę na temat wychowania swojego dziecka, a ponadto „instytucja” matczynej intuicji nadal działa – i to naprawdę dość sprawnie. Dajcie im spokój, poradzą sobie.

Średnia ocena: 12345 5,00/5 (głosów: 1).
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: ABC płodności

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki