Adopcja – nie tak transparentna, jak się wydaje?

dodany: autor: Agnieszka Kęsek Komentarze 0

Adopcja, dla osób postronnych, wydaje się czymś wspaniałym i prostym – sprowadza się do wzięcia pod swój dach dziecka potrzebującego rodziny. Podpisuje się kilka papierków i, ot, tak, wszystko załatwione. Niestety, rzeczywistość nie jest tak różowa. Wynika to jasno z kontroli, jaką Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła w piętnastu ośrodkach adopcyjnych w naszym kraju.

Nie wszystko tak transparentne?

Mogłoby się wydawać, że procedura taka, jak adopcja, powinna mieć jasno wyznaczone ramy dotyczące wszelkich procedur, wymagań, dokumentów, kryteriów. Przecież mowa o dobru dzieci
– w tym temacie nie ma mowy o kompromisach i pójściu na łatwiznę. Jednak, jak pokazała kontrola NIK w ośrodkach adopcyjnych, nie wszystko jest tak przejrzyste jak się wydaje.

Kontrola NIK

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę w piętnastu ośrodkach adopcyjnych w Polsce. Wydaje się, że to niewiele, ale to praktycznie 1/4 wszystkich ośrodków w naszym kraju. Niestety, wnioski nie napawają optymizmem. Okazało się, że aż w jedenastu placówkach są widoczne nieprawidłowości. Była to, można powiedzieć, kontrola „na własną rękę”, ponieważ organem nadzorującym ośrodki adopcyjne jest Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej oraz zarządy województw.

Co wykazała kontrola?

Kontrola NIK wykazała, że proces adopcji trwa bardzo długo. Dłużej, niż wiele par może wytrzymać i czasem dłużej niż można racjonalnie wytłumaczyć. To mogą być nawet dwa lub trzy lata! To ogromny problem, który z pewnością może wpływać na decyzję o przysposobieniu dziecka.

Dużym problemem jest także różnica w kwestiach proceduralnych pomiędzy poszczególnymi ośrodkami. Nie ma jednolitych procedur, którymi posługują się od A do Z wszystkie placówki – wiele
z nich ustala swoje własne zasady, które przekraczają ramy zawarte w ustawie. Co więcej, niektóre z nich… żądają od kandydatów na rodziców adopcyjnych zaświadczeń i dokumentów niezgodnie
z prawem!

Jakie wymagania miały niektóre ośrodki? Otóż kandydatów proszono m.in. o zaświadczenia o stanie zdrowia lub o braku uzależnień. Upominały się też o dokumenty wskazujące na przyczynę niepłodności. Do żądania wszystkich tych informacji nie mają tymczasem prawa. Ośrodki sprawdzały także staż małżeński, przyczyny rozwodu (jeśli partnerka lub partner byli w drugim związku małżeńskim) oraz aktywność w uczestnictwie w życiu parafii (warto podkreślić, że istnieją katolickie ośrodki adopcyjne). Ogólny pogląd jest taki, że chętnych na adoptowanie dziecka nie brakuje, ale rzuca im się kłody pod nogi w imię biurokracji i rozbudowanych do granic „procedur”.

„Darowizna” za dziecko?

Prawdopodobnie najgorszym procederem, o którym można usłyszeć w kontekście adopcji jest… korupcja. Zdarza się (na szczęście, wg Najwyższej Izby Kontroli, bardzo rzadko), że pary proszone są, dość wymownie, o dokonanie „darowizny” na rzecz placówki. Miałaby ona przyspieszyć wszystkie procedury.

W obronie ośrodków adopcyjnych

Trzeba także spojrzeć na sytuację ośrodków adopcyjnych, które wcale nie mają łatwo. Zwracają uwagę na faktyczny brak jednolitych, ogólnopolskich wymagań. Osoby z takich placówek wskazują również, że to na nich ciąży ogromna odpowiedzialność za znalezienie dla dziecka odpowiedniego, dobrego i kochającego domu, a to wcale nie jest tak łatwe zadanie. Nie każda para, wbrew temu, co sądzi, nadaje się na rodziców adopcyjnych.

Twoja ocena: 12345
Loading...Loading...

Pozostałe artykuły w kategorii: Niepłodność

zobacz wszystkie artykuły w tej kategorii

Nikt jeszcze nie skomentował artykułu. Bądź pierwszy!

Serwis Staraniowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Pomóż nam rozwinąć portal Wyraź opinię, zasugeruj poprawki